Photo Rating Website
Strona startowa Hołdys Guru hormon OEA Honda CRV 2 hobby radio
Hodowla królików Wielkopolska

aaaaPtasznikiaaaa

Temat: Nasze Zwierzaki
a ja mam dwa konie: gniadą klacz rasy wielkopolskiej Cykadę i jej syna ogiera Canaletto (krzyżówka konia wielkopolskiego i hanowerskiego), dwa psy a dokładnie sunie:Lucy (rasy landseer) i Leę (rasy leonberger) poza tym mam dwie owce rasy nie pamiętam jakiej o imionach Matylda i Metaksa, duuużo królików (mamy hodowlę) i jeszcze owczarka niemieckiego, któy mieszka u mojej babci-Atosa.
Źródło: forum.simy.focus.pl/index.php?showtopic=1576



Temat: Czy kura może siedzieć na niezapłodnionych jajkach?
a to na pomorzu jak to się mówi dobrze wam się powodzi.pani ma za dużo kwok,a u nas w wielkopolsce o nic nie idzie się doprosić.mam różne zwierzęta kury,kaczki,gęsi.świnki wietnamskie oraz króliki.jesteśmy mieszczuchy,a od 9 lat mieszkamy na wsi i trudno nam zrozumieć ludzi,którzy tu mieszkają od lat.mało,że nic nie wiedza na temat hodowli drobiu,to nie nie posiadają nawet królików.mamy 2 samice i może ktoś,kto mieszka w wielkopolsce w okolicach grodziska lub kościana ma na sprzedaż lub do dopuszczenia samca królika,to będę wdzięczna.a zamiast wysiadującego drobiu,to musiałam zainwestować w inkubator,bo stwory chyba strajkują i wysiadywać nie chcą.pozdrawiam
Źródło: forum.woliera.com/viewtopic.php?t=8270


Temat: Na temat LISÓW i nie tylko
W tym momencie powiem tak nie rozumiem tego toku rozumowania.
Jestem myśliwym z mały stażem, ale już trochę się nauczyłem. Po pierwsze zając to nie królik i nie mnoży się na potęgę. A i tak np. w województwie wielkopolskim jest zakaz polowania na zające, a jeżeli ktoś to lamie traktowany jest jak kłusownik. Jeżeli gdzieś strzelono 100 szaraków a w przyszłym roku strzelono 50 to morze oznaczać, że myśliwi zauważyli spadek populacji i ograniczyli liczbę pozyskania, a lisy są jednym z większych zagrożeń dla kotów.
W moim kole od bardzo dawna nie poluje się na zające, chociaż za dobrych czasów. Kolo to słynęło z dużego stany szaraków, i ich eksportu. Obecnie prowadzone są wszelkie starania, aby sytuacje szaraków poprawić. Zając nie zostanie zdjęty z listy gatunków łownych, dlatego że jest to jeden z podstawowych gatunków łownych. Proszę nie postrzegać myśliwego jako szkodnika. Na przykład osobiście założyłem wolierową hodowle bażantów żeby poprawić stan tych ptaków w moim kole. Powiem wprost wczoraj byłem na obchodzie, fragmentu obwodu, na którym mieszkam, chodziłem z 3 godziny, i jestem bardzo mile zaskoczony, w jednym miejscu doliczyłem się 15 bażantów, ale obrazu mina mi zrzedła, gdy zobaczyłem 3 świeże nory lisie. A najlepiej humor mi popsuł sąsiad, który widział jak 3 zdziczałe psy zadusiły łojna kozę, która mogła dąć bliźnięta na wiosnę. Wiec prośba dla wasz wszystkich, po pierwsze nie puszczajcie psów samopas a po drugie nie rozmaczajcie ich na potęgę.
Źródło: forum.woliera.com/viewtopic.php?t=890


Temat: Poszukuję hodowli królików rasowych
Poszukuję dobrej hodowli królików rasowych, najchętniej z okolic Wielkopolski.Najbardziej interesują mnie belgijskie olbrzymy, ale z rodowodem. Pseudo odpada.
Źródło: forum.bulterier.eu/viewtopic.php?t=3727


Temat:
Hermelin, króliki miniaturowe (karzełki) należą do najmniejszych przedstawicieli królików. Waga dorosłych królików nie powinna przekraczać 1,5 kg.
Króliki miniaturowe są rasą hodowaną głównie na potrzeby sklepów zoologicznych.

OPIS WZORCA DLA HODOWCÓW:

Poniższy szczegółowy opis cech budowy ciała, typu rasowego, barwy okrywy włosowej itd., został zaczerpnięty z Wzorca Królików wydanego przez Centralną Stację Hodowli Zwierząt w Likwidacji (Warszawa, Listopad 2000r.)

Występuje w następujących odmianach:
czerwonooki (Hec) - genotyp aa -- -- -- --

niebieskooki (Hen) - genotyp AA -- -- -- -- xx

Wymagania wzorcowe masy ciała w poszczególnych miesiącach życia dla tej rasy królików przedstawiają się następująco:


wiek (miesiąc) 3 4 5 6
masa w kg 0,6 0,8 1,0 1,3



Ocena cech objętych wzorcem:

1. Masa ciała w wieku 8 miesięcy i powyżej:


kg 0,70-0,79 0,80-0,99 1,00-1,29 1,30-1,50
pkt. 8 9 10 9



Najniższa dopuszczalna masa ciała królika w wieku 6 miesięcy i powyżej - 0,7 kg; najwyższa - 1,5 kg.
Przy ocenie samic i samców na wystawie dopuszcza się masę ciała o 5 % niższą niż podana w tabeli.

2. Budowa ciała:
Harmonijna budowa ciała. Tułów krępy, walcowaty. Głowa osadzona mocno na krótkiej, prawie nie widocznej szyi. Kończyny krótkie, grube, bardo silne. Ogon bardzo krótki.

3. Typ rasowy:
Głowa szeroka i bardzo krótka, w stosunku do reszty ciała sprawia wrażenie dużej. Pysk krótki i szeroki tzw. "żabi pysk". Oczy duże, wypukłe. Szerokie czoło (szerokość czoła u samców ponad 5,5 cm, a u samic minimum 5 cm). Na czole wyrastają liczne, duże włosy. Uszy stojące, mięsiste, mocno osadzone, na końcach zaokrąglone, owłosione, o długości od 5 cm do 5,5 cm. Pożądane podniesienie postawy na przednich kończynach.

4. Jakość okrywy włosowej (gęstość, sprężystość i jedwabistość):
Okrywa włosowa bardzo gęsta, sprężysta i jedwabista. Długość włosów pokrywowych od 1,8 cm do 2 cm.

5. Barwa okrywy włosowej:
Barwa włosów pokrywowych na całym ciele śnieżnobiała. Końcówki włosów błyszczące, dające wrażenie lekkiej srebrzystości.

6. Specyficzne cechy rasowe (barwa włosów podszyciowych, oczu, pazurków):
Barwa włosów podszyciowych śnieżnobiała. Oczy różowe u Hec lub niebieskie u Hen, pazurki białe.

Wady dopuszczalne:
Mniej harmonijna budowa ciała. Niewielkie odchylenia od wzorcowego kształtu głowy. Zbyt grube lub zbyt cienkie kończyny. Dłuższy ogon. Węższe czoło. Uszy szerzej ustawione, miej owłosione, słabiej zaokrąglone o długości od 5,5 cm do 6c m. Okrywa włosowa mniej gęsta, mniej sprężysta, z mniejszym połyskiem. Niewielkie odchylenia w długości włosów pokrywowych w stosunku do standardowej długości 1,8 cm - 2 cm . Lekki szary nalot w okolicach głowy. Minimalne odchylenia w barwie oczu i uszu w stosunku do wymagań wzorca.

Wady niedopuszczalne:
Masa ciała poniżej 0,7 kg lub powyżej 1,5 kg. Wyraźne odchylenia budowy ciała i głowy w stosunku do wzorca. Długość uszu powyżej 7 cm. Okrywa włosowa rzadka i mało sprężysta, o nierównej długości włosa. Spilśnienie okrywy włosowej. Duże odchylenia długości włosów pokrywowych w stosunku do standardowej długości 2,5 cm. Wyraźnie widoczny szary nalot, zażółcenie, zarudzenie, zabrązowienie okrywy włosowej. Barwa oczu i pazurków inna jak wzorcowa.

Adresy Hodowców Królików
Rasa: Hermelin

Kaletka Zbigniew i Marcin
Hodowla Królików "ARCZI" ul. Grodziska 18
64-050 Wielichowo (061) 44 33 105
0604 157 627 kroliki@o2.pl
www.kroliki.for.pl wielkopolskie

Karasek Barbara i Andrzej
Ferma Reprodukcyjna Królików S-85 oś.Ks.Władysława 6f/11
44-240 Żory (032) 43 41 528
a_kar@tlen.pl
www.s85.prv.pl śląskie

Budkowski Tadeusz
Reprodukcyjna Hodowla Królików-zrzeszona w P.Z.H.K. ul. Popio 2
04-847 Warszawa (022) 872 04 54
0601 333 517 beagleaz@wp.pl mazowieckie

Adam Pyżyk 62-262 Fałkowo 91
(061) 427 51 09
0694 615 268 -
wielkopolskie
Źródło: krliki.fora.pl/a/a,378.html


Temat: Czubatka staropolska (dworska?)
Witam. Jako nowy forumowicz może na początek się przywitam. Na imię mam Krzysiek, mieszkam w małej wiosce wśród lasów w okolicach Kalisza, od dzieciństwa hoduję różne zwierzaki, zwłaszcza gołębie, które są moją największą pasją, mam także psy, króliki, kozy świnki wietnamskie i sporo drobiu, między innymi kury czubate, które, uważam, że mogą być czubatkami staropolskimi. Od pewnego czasu z dużym zainteresowaniem śledzę temat czubatek staropolskich. Przeczytałem na ich temat wszystko, co tylko wpadło mi w ręce, popytałem starszych hodowców w moich stronach. Dużo wiedzy na temat hodowanych przed laty dużych kur czubatych przekazał mi mój ojciec, którego nieżyjąca już niestety mama była wielką miłośniczką drobiu i hodowała wiele ras kur, także duże kury czubate. Ojciec okres swego dzieciństwa spędził w okolicach Sandomierza i z jego opowiadań wiem, że wlatach 50-ych ubiegłego wieku kury czubate były tam bardzo popularne, podobnie jak duże gołoszyjki, które tamtejsi hodowcy sprowadzali z okolic Lublina. W wyniku krzyżowania się obu tych ras powstały w tamtych stronach duże gołoszyjki czubate, sporadycznie spotykane jeszcze gdzieniegdzie do dzisiaj. No ale dosyć o przeszłości. Mając niejaki pogląd na temat czubatki ruszyłem w teren i przyznam się ,że z początku szło mi marnie. Trafiłem na kilka ciekawych czubatych liliputków, które zreszta trafiły do mojego kurnika, potem na mieszańce czubatki polskiej i białoczuba z typowymi " fermówkami" i silkami i potem długo, długo nic. Gdy byłem już prawie zniechęcony i przekonany, że czubatek staropolskich w Wielkopolsce nie ma, przypadkowo na Sielance w Poznaniu trafiłem na piękne stadko: czerwony z elementami jarzębiatości kogut ze wspaniałym czubem i wielkim ,zwisającym pojedyńczym grzebieniem oraz dwie kurki: czysto biała i popielata jarzębiata.Po pewnym czasie w jednej z wiosek trafiłem trochę mniejszą kurkę z małym czubkiem i niebieskimi nogami i o innej budowie, o ubarwieniu nazywanym u nas jasnym brzozowym. Jeszcze póżniej od znajomych wynękałem za cenę parki srebrnołuskowanych wyandotek dużą czarną kure, wiekową już, na moje oko ok. 7 letnią, ale zdrową i lężną. Była to podstawa mojej hodowli. Z tego stadka kurek mam po białej kurce dwa koguty, jeden gronostajowy z podwójnym grzebieniem, drugi podobny, tylko w nietypowym rysunku. Na szyi ma małe, okrągłe czarne kropki, nazywam je perełkami. Jarzębiatka dała mi dwie kurki jarzębiate ze złotym odcieniem na szyi, zaś po czarnej mam czarną kurkę z białymi piorkami pośrodku czuba. Domyślam się , ze może to świadczyć o pokrewieństwie mojej czarnej kury z dużymi czarnymi białoczubami, które w latach 80-ych hodował w Kaliszu kol. Rysio Tomczyk. Częsć z jego białoczubów trafiła wówczas do rąk wiejskich hodowców i przemieszała się z miejscowymi kurami. Oczywiście kurcząt byłowięcej ale moja hodowla jest położona pośrodku duzego kompleksu leśnego i sporo maluchów porwały mi jastrzębie. Dodam, że w hodowli czubatek kierowałem się wspomnieniami ojca o tych kurach. Jego zdaniem były to spore ptaki w typie kury użytkowej, trochę większe od zielononóżki, a koguty czasami nawet całkiem duże. Ówcześni hodowcy, a raczej gospodynie, bo to one zajmowały się drobiem, miały do kur podejście pragmatyczne. Ich zdaniem kura miała być ogólnie użytkowa. Miała atrakcyjnie wyglądać, stąd jej czubatość i czasami opierzone nogi, miala nieść jajka, stąd nieśność porównywalna z nieśnością zielononóżki i miała dawać mięso, stąd wielkość i pokój kury ogólnoużytkowej. Tak o czubatkach staropolskich opowiadał mi ojciec i całkowicie podzielam jego zdanie. Zgadza się to także z moimi obserwacjami czubatek z naszej hodowli. Są to kury bardzo samodzielne, ich zachowanie jest podobne do zachowania zielononóżek. Często oddalają się od domu na sporą odległość, nawet do kilkuset metrów, z zamiłowaniem buszują po łące, sadzie i nawet po lesie, przy czym ani jedna dorosła kura mi nie zginęła. Najwięcej zmartwień dostarcza mi białoczubka, znikająca samodzielnie w lesie na cały dzień i wracająca do kurnika dopiero pod wieczór. W tym roku zamierzam na serio zająć się rozmnożeniem moich czubatek i zobaczę , co z tego wyniknie. Jak tylko będę miał trochę wolnego czasu, postaram się wrzucić fotki.
Źródło: forum.woliera.com/viewtopic.php?t=261


Temat: UWAGA!!! PIRANIE W WIŚLE
Z portalu Onet.pl:

Stada piranii w wodach Wisły

W wodach Wisły pojawił się nowy, groźny drapieżnik. To pirania – ryba rodem z Amazonki, która w Ameryce Południowej daje się we znaki zwierzętom a nawet ludziom – informuje "Gazeta Krakowska".
Ryba atakuje stadami, kąsa, zostawiając głębokie, krwawiące rany. W Polsce (na razie) trzyma się miejsc gdzie temperatura wody jest wysoka, ale nikt nie wie co może się stać jeśli gatunek zacznie się rozmnażać, a kolejne pokolenia przystosują się do naszego klimatu. Już oficjalnie możemy potwierdzić, że w Wiśle, w okolicach Krakowa, pojawiły się piranie.

Jak zapewniają specjaliści, nie stanowią zagrożenia dla ludzi, bo ryby te atakują stadami, a na razie nie jest ich wiele i nie dorastają do wielkich rozmiarów, choć największa pirania w Polsce hodowana w akwarium miała 52 cm. – Kilka okazów wyłowionych z Wisły – mówi dyrektor biura zarządu Polskiego Związku Wędkarskiego w Krakowie Jacek Łabuś – trafiło już do naszego ichtiologa inż. Zdzisława Rykela i mieliśmy okazję potwierdzić taką identyfikację. W ciepłych wodach zrzutowych nie od dziś funkcjonują różne egzotyczne gatunki, które wyrwały się na wolność z akwariów czy hodowli i lub dotarły zwykłymi szlakami. Uczuliliśmy na ten problem wędkarzy. Chodzi o to, żeby – jeśli złowią rybę, która nie powinna znaleźć się w naszych akwenach – nie wrzucali jej z powrotem do wody. A na piranie i na inne gatunki obce naszym rzekom nie ma okresu ochronnego. – I owszem, złowiłem piranię – stwierdza Stefan Okrucha z Krakowa. – Słyszałem że smaczna, ale moja była niewielka i nie byłoby co smażyć. – Zdarzają się prawdziwe niespodzianki – mówi inny wędkarz z Krakowa Krzysztof Pietsch. – Ostatnio złowiłem sumika karłowatego, a gdy wędkowałem na Pomorzu zawisł mi na haczyku czubaczek pochodzący z Amuru.

Podobno do Polski dotarł w wodach zęzowych statków i najpierw zadomowił się nad Bałtykiem, ale już słyszałem że przenosi się coraz wyżej wodami Wisły. Kwestia obcych gatunków w naszych rzekach to niestety nie tylko przypadek czy bezmyślność konkretnych osób prywatnych. Amura i tołpygę ściągnęliśmy sobie z całym rozmysłem, próbowano hodować palię – rybę z Alp, która daje bezpłodną hybrydę z naszym pstrągiem, pojawia się też egzotczny bass wielkogłowy. Obecność piranii notowano już na wielu naszych wodach: na zalewie Rybnickim, w okolicach Bydgoszczy, na dolnej Odrze, w wielkopolskich jeziorach.

Można to skomentować tylko tak: głupota i bezmyślność człowieka ponoć rozumnego zawsze przynosiła mu same szkody. A manipulowanie Naturą zawsze obraca się przeciwko niemu. Czy tej prostej prawdy nie są w stanie pojąć ci, którzy sprowadzają egzotyczne zwierzęta i rośliny do Polski, a potem porzucają je samym sobie? Czy nie wystarczy przykład tzw. barszczu Sosnkowskiego?

Najbardziej odczuli to Australijczycy, którzy mieli u siebie plagę królików i lotosu - w tej chwili nie wpuszcza się tam żadnych obcych zwierząt i roślin. Przez głupotę człowieka dzikie psy wytępiły tam niektóre gatunki torbaczy. Była to pokazowa, bezmyślna ingerencja człowieka w ekosystem tego kontynentu. U nas - jak się wydaje - może dojść do tego samego...
Źródło: forum.nagrzyby.pl/viewtopic.php?t=9490


Temat: Poznańscy naukowcy chcą ożywić prastarego tura
Przywrócenie tura do życia przez polskich naukowców - z wiodącym, przeważającym udziałem genetyków z Poznania - przestaje być już tylko mrzonką fantastów. Do takiego twierdzenia skłania stan badań nad odtworzeniem zwierzęcia, który wyginął prawie czterysta lat temu. Czy zatem będziemy polować na tura? Dzisiaj taka wizja wydaje się całkiem prawdopodobna.

Z muzealnych szczątków poznańscy naukowcy wydobyli tak dobry materiał genetyczny, że z powodzeniem poddali go dalszym laboratoryjnym obróbkom. I udała im się jeszcze trudniejsza sztuka klonowania DNA tura w kolonii bakterii. Niebawem czeka nas kolejne wydarzenie: uzyskany materiał zostanie wprowadzony do organizmu ssaków. Jeszcze nigdy nadzieje na wyhodowanie zwierzęcia niemal identycznego jak dawny dziki tur nie były tak rozbudzone. A taki cel stawia sobie Polska Fundacja Odtworzenia Tura, którą wymyślił prof. Mirosław Ryba, emerytowany neurolog, miłośnik łowów i rodzimej przyrody.

Dlaczego tego karkołomnego zadania w ogóle się podjęto? Jakie są szanse na to, że tur po czterech wiekach wróci do polskiego i wielkopolskiego krajobrazu?
- Nauczyliśmy się pisać i czytać informację genetyczną, otworzyły się nowe perspektywy dla badań także wymarłych gatunków; to trudne badania, w których wykorzystuje się podobne techniki jak w kryminalistyce - tłumaczy "Polsce Głosowi Wielkopolskiemu" prof. Ryszard Słomski z Instytutu Genetyki Człowieka PAN w Poznaniu, kierownik Katedry Biochemii i Biotechnologii poznańskiego Uniwersytetu Przyrodniczego, koordynator prac przybliżających nam wizerunek tura.
Zanosi się więc na prawdziwe śledztwo kryminalno-naukowe. Naukowcy chcą bowiem dowiedzieć się także, dlaczego tury wyginęły w średniowieczu. To przecież na te zwierzęta przez wieki polowano i były obecne w wielu mitologiach pod różnymi postaciami.

Póki co jednak nie ma odpowiedzi na to pytanie. Może wytrzebiła je jakaś zaraza. Może wybił człowiek. Nie wiadomo i tę zagadkę naukowcy chcą też wyjaśnić. - To pozwoliłoby nam uchronić współczesne gatunki przed wyginięciem - mówi poznański profesor.

Nie znamy też dokładnie anatomii i wyglądu tura. Na przykład Juliusz Cezar opisywał go jako zwierzę niewiele tylko ustępujące siłą i sylwetką słoniowi. Był potężny, ważył nawet tonę i miał trzy metry długości. Obecnie nie można również w pełni zaufać rycinom, a był malowany w jaskini w Lascaux w Akwitanii (15 000 lat p.n.e.) i na fresku w pałacu w Konossos (ok. 1550 r. p.n.e.)

Dla poznańskiego genetyka odtworzenie tura, wymarłego gatunku i przywrócenie go przyrodzie nie wydaje się dzisiaj już tak odległe jak kiedyś. Osiągnięto już bardzo wiele. Dysponując materiałem pobranym z rogów i zębów, udało się wyizolować geny. Prof. Ryszard Słomski nie był tego pewien, chociaż z sukcesem badał już czaszkę z Warmii i Mazur sprzed 3 tys. lat. Wyniki zależą od środowiska, w jakim zachowały się szczątki. Z turem poszło nadspodziewanie gładko. Naukowcom sprzyjało szczęście także przy namnażaniu DNA. Kolejnym krokiem jest porównanie genów tura do genów innych, żyjących współcześnie zwierząt. I, co zapowiada profesor, materiał genetyczny tura wprowadzi się niebawem do myszy i królika.

Nie ma jednak co liczyć na wskrzeszenie tura "czystej krwi". Nie będzie powtórki z Parku Jurajskiego. Dzisiaj nie ma takich technik, ale przykład zwierza kwagi podpowiada inne rozwiązanie. Wygląda jak pół zebra i pół koń i jest pierwszym ssakiem, które udało się naukowcom powołać do życia półtora wieku po jego wymarciu. Wykorzystano do tego materiał genetyczny i żyjącą współcześnie zebrę. Ostatnio rozgorzały dyskusje wokół projektu zakładającego wskrzeszenie naszego przodka neandertalczyka, który zniknął z powierzchni globu grubo ponad 30 tys. lat temu. Rozszyfrowano już prawie cały jego genom. Inżynieria genetyczna pozwala tworzyć chimery mające różny zapis genetyczny. Neandertalczyk połączyłby życie z szympansem, a tura można połączyć na przykład z krową.

Dlaczego poznańscy naukowcy zajęli się właśnie turem? Jak się okazuje, wybór na to zwierzę nie padł bez powodu. Na naszych ziemiach żyło ono najdłużej. W 1627 roku w Jaktorowie pod Skierniewicami padła ostatnia sztuka i tam ma jedyny na świecie pomnik upamiętniający to historyczne wydarzenie. Żaden inny kraj nie wpadł na pomysł, aby go ocalić dla przyszłych pokoleń. A takie próby podjął już Zygmunt August i wzmocnił je Zygmunt III Waza. W końcu i Wielkopolska ma swój oryginalny wkład w historię tura. W granicach naszego regionu leży Turek, miasto wywodzące swoją nazwę wprost od "dzikiego byka".

Poznańscy badacze - zaledwie w trzy lata od ich rozpoczęcia - oprócz obiecujących wyników wymieniają też sukces propagandowy. Jest nim rozbudzenie zainteresowań turem i ochrony zwierząt zagrożonych wymarciem.

O badaniach nad wskrzeszeniem tura naukowcy, nie tylko z Polski, będą dyskutować w Poznaniu: - Jednym z celów trzydniowej konferencji w tym roku w maju, na którą ma przyjechać między innymi twórca owcy Dolly, będzie przedstawienie i omówienie sytuacji ginących zwierząt - zapowiada prof. Ryszard Słomski, organizator i gospodarz konferencji.

Uczestnicy zamierzają zastanowić się, jak nie dopuścić do wyginięcia gatunków i jak je wspomagać klonowaniem.

Tur nad Obrą

Rozważa się wiele możliwości zagospodarowania odtworzonego tura. Można będzie wykorzystać jego geny w hodowli bydła, a Polska zarobi na sprzedaży patentu i mięsa. Tur mógłby się stać nowym gatunkiem łownym, chociaż żyłby wtedy w lasach na podobnych zasadach, jak dzisiaj żubr w Białowieży.
Naukowcy w odtworzonym turze widzą też niezwykłą w skali całego świata atrakcję turystyczną: mityczny byk Apis ożył w Polsce! Badacze rozważyli też warunki środowiskowe dla tura na ziemiach Polski. Wśród wielu regionów wymienia się Wielkopolskę z terenami nad Notecią i Obrą, obszarami koło Kościana i Kostrzyna. Perspektywa kusząca i fantastyczna.

Wilk tasmański i mamut włochaty

Cel i prace firmowane przez Polską Fundację Odtworzenia Tura są pionierskie w historii światowej nauki. Jak dotąd tylko nieliczne ośrodki próbowały odtworzyć wymarłe zwierzęta, ale żaden nie osiągnął jeszcze celu. W Australii trwają badania nad przywróceniem do życia wilka tasmańskiego, który wyginął w XX wieku. Rosyjscy badacze skupiają swoje wysiłki nad mamutem włochatym, który pojawił się ok. 750 tys. lat temu. Obecnie w syberyjskiej zmarzlinie odnajdywane są jego dobrze zakonserwowane szczątki.
Polscy naukowcy przygotowując się do swojego zadania, stworzyli plan, w którym uwzględnili również inne korzyści wynikające z tych badań. Są to na przykład nowe techniki i procedury genetyczne, które sprawdzają i wykorzystują przy odtwarzaniu tura. W przyszłości mogą trafić do laboratoriów medyków, farmakologów, przemysłu spożywczego czy hodowli zwierząt.
Źródło: poznaniacy.com/viewtopic.php?t=338



Ptaszniki

Designed By Royalty-Free.Org